Elastyczność sieci kluczem do tańszej transformacji i niższych rachunków za prąd – nowy raport Instytutu Reform
O projekcie
W systemach opartych w głównej mierze na energii z wiatru i słońca elastyczność systemu będzie niezbędna do pokrycia zapotrzebowania na energię w sposób efektywny kosztowo i środowiskowo. Oprócz zapewnienia bilansu popytu i podaży na energię, pozwala ona na bezpieczne funkcjonowania systemu, przy uniknięciu nadmiernych nakładów finansowych. Nowy raport Instytutu Reform pokazuje, jak odblokować jej rozwój.
Rosnący popyt na energię elektryczną związany z elektryfikacją gospodarki sprawi, że coraz bardziej będziemy potrzebować elastyczności: zarówno po stronie wytwórców, odbiorców, jak i sieci elektroenergetycznych. Na szczególną uwagę zasługują w tym względzie sieci dystrybucyjne, gdzie przyłączanych jest ponad 90% nowych źródeł fotowoltaicznych i wiatrowych. Pilnie potrzebują one modernizacji i rozwoju, a jednocześnie część ich problemów można rozwiązać przez dostępne już dziś rozwiązania regulacyjne i techniczne z zakresu elastyczności. Zmiana podejścia do planowania rozwoju sieci w kierunku uelastyczniania zamiast rozbudowy za wszelką cenę, wiąże się z oszczędnościami. Warunkiem jest jednak dobra koordynacja i wspólne, systemowe działanie rządu, operatorów i regulatora.
Jak rozwijać sieci taniej
Tradycyjna modernizacja sieci dystrybucyjnych, tak aby zwiększyć ich przepustowość i dostępną moc przyłączeniową to proces drogi i narażony na opóźnienia, a przy tym nie rozwiązuje wszystkich problemów związanych z rozproszoną generacją OZE.
Drugim – szybszym i tańszym – jest rozwijanie elastyczności sieci, szczególnie dystrybucyjnych, czyli zwiększanie możliwości sieci do bilansowania nadwyżki lub niedoboru wyprodukowanej energii (co jest szczególnie istotne w przypadku zmiennej podaży z OZE).
„Skala potrzeb inwestycyjnych po stronie sieci elektroenergetycznych, koniecznych do utrzymania dynamicznego tempa rozwoju mocy OZE i elektryfikacji gospodarki, może zostać zmniejszona dzięki rozwojowi rozwiązań z zakresu tzw. elastyczności. Wzrost elastyczności sieci – w oparciu o rozwiązania techniczne, prawne i rynkowe – pozwoli lepiej wykorzystać istniejącą infrastrukturę i poprawić zarządzanie ograniczoną przepustowością sieci. Przełoży się to na zmniejszenie skali kapitałochłonnych inwestycji infrastrukturalnych w określonych punktach sieci dystrybucyjnej i odroczenie pewnych inwestycji w czasie, przy jednoczesnym „odblokowaniu” zasobów sieciowych dostępnych tu i teraz na potrzeby rozwoju OZE i magazynów energii” – ocenia Kamil Moskwik, autor raportu Instytutu Reform pt. “Elastyczność sieci energetycznych”.
Elastyczność można rozwijać poprzez wdrażanie takich rozwiązań jak: systemy dynamicznej obciążalności linii, usługi zarządzania mocą bierną, usprawnienie procesu przyłączeniowego czy lepsze wykorzystanie istniejących przyłączy (m. in. cable pooling, elastyczne i konfigurowalne umowy przyłączeniowe). Ważne jednak by nie tylko wdrażać pojedyncze rozwiązania, ale także zmienić sposób planowania inwestycji w sieci – zamiast rozbudowy za wszelką cenę i modernizacji istniejącego majątku, stawiać na przyłączanie OZE, automatykę, digitalizację i smartyfikację.
Unia też chce zwiększać elastyczność
Dodatkową motywacją – obok oszczędności – jest proces unijny. Polska i pozostałe kraje członkowskie mają do lipca 2026 roku złożyć raport FNA (ang. Flexibility Needs Assessment – Ocena Potrzeb Elastyczności), czyli ocenę zapotrzebowania na elastyczność systemu. Istnieje jednak duże ryzyko, że nie dotrzymamy tego terminu.
„Cała Europa potrzebuje podwojenia elastyczności sieciowej i systemowej do 2030 roku. Bez tego nie zintegrujemy OZE, nie obniżymy kosztów energii oraz nie będziemy wykorzystywać istniejącej infrastruktury w sposób efektywny. Aby to się stało we wskazanym tempie, konieczna jest koordynacja po stronie krajowej i unijnej. Stąd wysiłek europejski, aby ocenić potrzeby elastyczności systemu, zinwentaryzować rozwiązania i docelowo – płacić za elastyczność dostarczaną przez źródła niezwiązane z paliwami kopalnymi – czyli DSR i magazyny. O tym jest raport FNA. Polska ma już bardzo mało czasu na jego przygotowanie” – komentuje Marta Anczewska, starsza analityczka ds. polityki klimatyczno-energetycznej w Instytucie Reform.
Elastyczność to wspólna gra
Zapewnienie elastyczności całego systemu jest działaniem uwzględniającym wiele podmiotów – zależy zarówno od wytwórców energii, jak i odbiorców czy magazynów. Największy potencjał do jej jednostkowego rozwoju w postaci dostosowania generacji czy redukcji popytu na energię dotyczy elektrowni, elektrociepłowni, wielkoskalowych magazynów energii czy zakładów przemysłowych. W przyszłości rosnąć będzie rola mniejszych odbiorców, np. właścicieli samochodów elektrycznych czy pomp ciepła.
Potrzebujemy koordynacji rozwiązań
Pierwsze skrzypce odgrywają jednak regulatorzy i operatorzy i to od ich działań zależy dalszy postęp w uwalnianiu potencjału elastyczności. Od kilku lat można zaobserwować zwiększoną aktywność operatorów systemów dystrybucyjnych w tym zakresie. Przykładowo PGE Dystrybucja przeprowadziło pilotaż dynamicznej obciążalności linii (DOL) w oparciu o rozwiązania smart grid, a Tauron Dystrybucja wprowadził czterostrefową taryfę dynamiczną, w ramach której konsumenci za pomocą aplikacji mogą śledzić, kiedy należy ograniczać, a kiedy warto zwiększyć pobór energii. Niektórzy operatorzy oferują także interwencyjną dostawę mocy czynnej (IDC), która w oparciu o prognozy umożliwia odbiorcom bezpłatne zwiększenie poboru mocy czynnej. Jednak ich działania techniczne nie podlegają dziś koordynacji.
Ustawa sieciowa to dobry początek
Polski rząd też rozpoczął prace nad udrożnieniem przyłączeń do sieci i promowaniem rozwiązań służących elastyczności. Przygotowywany przez Ministerstwo Energii projekt tzw. “ustawy sieciowej” jest na zaawansowanym etapie prac i na początku 2026 roku ma zostać przyjęty przez Radę Ministrów. To jednak dopiero początek wdrażania regulacji wspierających elastyczność sieci i systemu. W dalszej perspektywie konieczne są regulacje wspierające rynek elastyczności po stronie odbiorców (DSR), magazynów oraz elastycznych mocy wytwórczych, a także dalszego rozwoju rozwiązań sieciowych (smart grid oraz DOL)” – czytamy w raporcie.
Czas na mapę drogową elastyczności
Eksperci rekomendują podejście systemowe, które sprawi, że system elektroenergetyczny będzie rozwijał się w sposób uporządkowany i uchroni Polaków przed finansowaniem drogich inwestycji.
„Ministerstwo Energii i regulator powinny we współpracy z OSP i OSD rozpocząć dyskusję na temat stworzenia mapy drogowej elastyczności oraz podjęcia aktywnych działań na rzecz koordynacji rozwoju tego rynku. Postawienie na oddolny rozwój w tej sprawie nie wystarczy – Polska może wtedy stracić szansę na mądre planowanie rozwoju sieci, które według prognoz pochłonie w kolejnych dekadach kilkaset miliardów złotych. Każdy miliard zaoszczędzony dzięki elastyczności przełoży się na nasze portfele” – podsumowuje Anczewska.
Z raportem można zapoznać się poniżej.
Dokumenty do pobrania
